Muzyka do biegania – jak ułożyć playlistę na trening?

Wielu biegaczy nie wyobraża sobie treningu w ciszy. Muzyka towarzyszy im podczas codziennych zmagań, przygotowań do maratonów czy nawet podczas zawodów. I nie w tym nic dziwnego! To, że odpowiednio dobrana playlista może zdziałać cuda, potwierdzają nawet naukowcy. Jak więc ułożyć swój treningowy soundtrack? Oto garść porad!

Na skrzydłach wiatru

Biegać z muzyką czy nie? Czy to w ogóle bezpieczne? Sportowcy często zadają sobie te pytania. Wielu biegaczy – zarówno profesjonalistów jak i amatorów – może jednak dużo powiedzieć o korzyściach, jakie przynosi im muzyka słuchana w czasie treningu. Opowiadają oni o stanie uniesienia, o cudownej lekkości z jaką pokonuje się kolejne metry, a także o niesamowitej energii płynącej gdzieś ze środka. Nie ma w tym nic dziwnego. Choć wszyscy jesteśmy inni i mamy różne reakcje, mało kto jest całkowicie odporny na czar i siłę muzyki. Czy jednak dopalacz w postaci dobrej playlisty rzeczywiście działa? Choć to zaskakujące, okazuje się, że… jak najbardziej!

Nauka w służbie biegaczy

Badania potwierdzają: muzyka pomaga biegaczom w treningu. Ciało dopasowuje się do rytmu, a melodia zagrzewa do boju, wprowadzając nas w pewnego rodzaju „trans”. Nie mniej ważne są również emocje, jakie wywołują w nas dane utwory – powinny kojarzyć się z siłą, wytrzymałością, walką przynoszącą efekty. No i oczywiście z dążeniem do celu! Właśnie dlatego jednym z ulubionych utworów jest „Eye of the Tiger” grupy Survivor, czy słynna wejściówka do filmu Rocky. Tak kryzysy pokonują mistrzowie. Co ważne, te działania zostały poparte badaniami! Brytyjski naukowiec greckiego pochodzenia, Costas Karageorghis, już od dwudziestu lat zajmuje się wpływem utworów na trening. W 2009 roku opublikował on artykuł, w którym udowadnia, że muzyka, a konkretniej niektóre jej gatunki, naprawdę pomagają biegać lepiej – dłużej i z większą przyjemnością.

https://youtu.be/btPJPFnesV4

Muzyka do biegania – czy musi być szybka?

Jaki gatunek wybrać więc, by wspomóc swój trening? Tak naprawdę… nie ma to żadnego znaczenia. Postaw na ten typ muzyki, który odpowiada Ci najbardziej i wywołuje najwięcej pozytywnych emocji. Nie staraj się na siłę eksperymentować z rapem, jeśli wolisz rocka; nie zmieniaj playlisty z disco czy latino, tylko dlatego, że ktoś tak powiedział. To Twoja ścieżka! Wbrew pozorom również tempo utworu ma znaczenie tylko do pewnego stopnia. Zbyt szybkie ścieżki po prostu stresują, zamiast motywować! Jak określić, kiedy granica została przekroczona? Kluczowe jest sprawdzenie wskaźnika bpm, czyli ilości uderzeń na minutę. Każdy utwór ma określone tempo, a jego wartość sprawdzić można za pomocą darmowych liczników online. Sprawdzając bpm Twoich ulubionych utworów pamiętaj, by nie przekraczać wartości 150 – to właśnie ona jest górną granicą.

O tym nie zapomnij!

Układając swoją treningową playlistę, nie musisz kierować się więc gatunkiem muzycznym ani tempem utworu. Czy jest jednak coś jeszcze, co warto wziąć pod uwagę? Choć muzyka powinna przemawiać przede wszystkim do Ciebie, istnieje kilka zasad, o których warto pamiętać. Planując czego będziesz słuchać, zwróć uwagę na tak zwaną harmonię. Piosenki o wyraźniej zarysowanej melodii lepiej zagrzewają nas do boju. Ogromne znaczenie ma też dostosowanie kolejności utworów do przebiegu treningu. Na początku, przy marszu lub marszobiegu doskonałe będą spokojniejsze, motywujące ścieżki. Ich idealna wartość to około 100 bpm, zbliżona do 55% maksymalnego tętna. Trucht na poziomie 65% wymaga już utworów około 120 uderzeń na minutę. Przechodząc do biegu umiarkowanego postaw na utwory odznaczające się wartością około 140 bpm – pomogą się skoncentrować i utrzymać rytm. A co dalej? Wchodząc na 85% maksymalnego tempa najlepsze będą utwory mające około 150 uderzeń na minutę. Spróbuj też przewidzieć, gdzie może dopaść Cię zniechęcenie i właśnie na te chwile zaplanuj sobie wyjątkowo motywujący utwór. Muzyka pomoże stanąć Ci na nogi i biec dalej!